cele inwestycyjne

Jak już wiadomo, inwestowanie ma mi zapewnić chleb i coś do tego chleba oraz rachuneczki. Jednak nie byłbym sobą, gdybym nie wyznaczył sobie konkretnego planu działania, a dokładniej – celów do realizacji. Przejdźmy więc do konkretów.

Założenia

Na początek jakie przyjąłem kryteria swojej „pracy” jako inwestora? Przede wszystkim wymiar czasu pracy: 18 dni roboczych na miesiąc. Dlaczego 18? Cóż, zarówno w tym jak i w kolejnych latach najkrótsze miesiące robocze dla normalnego etatowca mają 19 dni (uwaga, w 2020 roku będzie to 20 dni minimum!). Jako, że moim celem było między innymi oszczędność czasu to oczywistym jest, że muszę zakładać mniej dni roboczych 🙂

Druga kwestia to same rynki: są dni, że silny trend boczny uniemożliwi mi inwestowanie. Więc moje założenia zabezpieczają też tą kwestię.

I to jest najważniejsze na obecnym etapie.

Cele dzienne

To była najprostsza część. Opisując rezygnację z etatu wspomniałem o średniej krajowej. Kwota netto średniej krajowej w sierpniu 2016 wyniosła 3001,43 złotego. Uznałem to za świetny punkt wyjścia co do ustalenia celów – zwłaszcza, że średnią krajową (lub więcej) zarabia tylko około 30% zatrudnionych. Wyznaczyłem trzy poziomy celów: minimalny, optymalny i maksimum.

  • cel minimalny – 250,00 zł/dzień
  • cel optymalny – 400,00 zł/dzień
  • cel max – 1000,00+ zł/dzień

Są to oczywiście kwoty brutto, a ponieważ od zysków kapitałowych jest stały podatek w wysokości 19% to łatwo wyliczyć, że netto to wychodzi 202,50 zł /  324,00 zł / 810,00+ zł.

Realizując jedynie minimalny cel zarobię w 18 dni roboczych 4500,00 zł brutto czyli 3645,00 złotych netto. To kwota o 20% wyższa niż pensja netto ze średniej krajowej, jednak nie zapominajmy, że muszę sam opłacić z tego m.in. ubezpieczenie zdrowotne. Zresztą o organizacji finansów poza systemem będę jeszcze pisać 🙂

Realizacja celów

Mimo, że mam wyznaczone cele dzienne to będę je rozliczał w cyklu kalendarzowego miesiąca podsumowując zarobioną kwotę z liczbą dni inwestycyjnych. W końcu może się zdarzyć, że w miesiącach gdzie jest 22-23 dni robocze to będę pracował więcej niż 18 dni.

Ma to też tą zaletę, że taki dzień, jak na przykład wczoraj, nie będzie mi spędzać snu z powiek, że nie zrealizowałem celu. Po prostu kolejne dni będą musiały to nadgonić.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*